Wywiad z Elżbietą Dzikowską - Ambasadorem Marki Gold Tour

Krzysztof Rutkowski: Bardzo dziękuję Pani Elżbieto za to, że zgodziła się Pani zaangażować w naszą misję promowania aktywnego trybu życia Seniorów poprzez ich udział w wycieczkach, podróżach i wyprawach. Jestem dumny, że zechciała zaangażować Pani swój Autorytet i przyjąć rolę Ambasadora naszej marki wczasów dla Seniorów.
Elżbieta Dzikowska: To nie wczasy, na wczasy seniorzy nie mają już zbyt wiele czasu. To wyprawy. Wyprawy poznawcze, takie jakie ciągle jeszcze mnie pociągają, mimo że od dawna jestem seniorem. Wciąż jestem głodna świata, przeżyć, wspomnień.

KR: A zatem planując i realizując podróże, które są przecież wytworem naszych marzeń i pragnień, nie poddajemy się przemijaniu i jesteśmy młodzi?

ED: Nie wolno się poddawać, trzeba ciągle chcieć iść do przodu, rozwijać się. Bo jak stoimy w miejscu – to się cofamy. A podróże, potem wspomnienia, wydłużają nasze życie, czynią nas młodszymi.

KR: Czy wspomnienia są podróżami?

ED: Oczywiście. Poszerzają i utrwalają nasze przeżycia. Odżywiają nasz umysł.

KR: Czy często ma Pani potrzebę podróżowania do czasów dzieciństwa i młodości? Co na tamtych ścieżkach Pani dzisiaj spotyka?

ED: Spotykam miejsca i ludzi. Tych, z którymi łączą mnie podróżnicze przeżycia. Ale powiem od razu: to co najpiękniejsze, tak uważam, jest jeszcze przede mną.

KR: Po drugiej stronie świadomości zapewne są wyprawy, które dopiero są przed nami, które pozostają w sferze planów i marzeń. Jakie znaczenie w codziennym Pani życiu mają plany przyszłych wypraw?

ED: Życie codzienne to nie tylko teraźniejszość ale też konsumowanie tego co było, w moim wypadku pisanie książek , realizowanie filmów, spotkania z czytelnikami. Wciąż jednak goni mnie ciekawość do tego co będzie. Dążenie do realizacji marzeń o kolejnych podróżach po Polsce i po świecie. Już nie wyobrażam sobie życia bez podróżowania.

KR: Czy jest zakątek Ziemi, do którego Pani szczególnie tęskni?

ED: Zawsze pierwsze miejsce w moim sercu mają Bieszczady, to najpiękniejsze góry na świecie. I bardzo dogodne dla Seniorów, nie trzeba się wspinać zbyt wysoko, połoniny nie zasłaniają widoków, nie ma w Bieszczadach tłumu turystów, powietrze czyste. Przeczyste. Zapraszam w moje ukochane góry, zwłaszcza jesienią kiedy czerwienią się buki, złocą jawory, a gwiazdy wydają się być na wyciągnięcie ręki. Tak te Bieszczady chwaliłam, że mianowano mnie obywatelem honorowym Ustrzyk Górnych.

KR: Spotykała Pani wielokrotnie pierwotne plemiona żyjące w swoich małych, zamkniętych światach. Interesuje mnie stan świadomości tych plemion o nas, ludziach z „północnej półkuli dobrobytu”. Co oni o nas wiedzą? Czy są w stanie zrozumieć sens i istotę naszego istnienia w cywilizacji pośpiechu, cyfryzacji i uprzedmiotowienia relacji międzyludzkich?

ED: Ta wiedza jest różna w rozmaitych miejscach świata. Ale globalizacja zatacza coraz szersze kręgi. Powoduje zanikanie tożsamości, ale rozumiem, że ludzie żyjący dziś w trudnych, plemiennych warunkach, chcieliby – zainspirowani naszym wzorem – swój byt polepszyć, nawet kosztem zatracenia tradycji.

KR: Z Tony Halikiem i prof. Edmundo Guillenem przeszła Pani do historii jako odkrywca ostatniej stolicy Inków – Vilcababmy. Co czuła Pani wiedząc, że staje się depozytariuszem odkrytych tajemnic, zaklętych na wieki przez Inków?

ED: Byliśmy istotnie pierwszymi Polakami, którzy dotarli do zagubionej od wieków ostatniej stolicy Inków tropem listów żołnierzy hiszpańskich, którzy ją podbili w 1572 r., odnalezionych przez prof. Edmundo Guillena w Archiwum Indiańskim w Sewilli. Było to niesamowite przeżycie. Teraz tajemnice Vilcabamby starają się rozwikłać archeolodzy ze Stanów Zjednoczonych.

KR: Wspólnie z Tony Halikiem pozwalała Pani milionom telewidzom poznać zapachy pieprzu i wanilii rozsianych po najodleglejszych zakątach świata. Również z niezwykłą sugestią i pasją uzmysławia Pani nam cudowny smak grochu i kapusty wydobywający się z naszych polskich zakątków... Czy podróże po Polsce mogą być równie fascynujące jak te realizowane na inne kontynenty?

ED: Polska to piękny i ciekawy kraj, staram się go odkrywać dla siebie i moich Czytelników w książkach „Groch i kapusta’ oraz „Polska znana i mniej znana”. Mamy co podziwiać i być z czego dumni, tylko trzeba to poznać, zobaczyć, zapamiętać i może – powrócić tropem wspomnień.

KR: Oprócz odbywania licznych podróży, zajmuje się Pani również historią sztuki, fotografią. Pisze Pani książki, nagrywa filmy i organizuje wystawy. Jest Pani częstym gościem w mediach i na licznych spotkaniach autorskich. Ciągle gdzieś Pani wyjeżdża i wraca. Nie jest Pani obojętna na bieżące wydarzenia i angażuje się Pani w różne akcje społeczne. Skąd czerpie Pani energię, aby z zapałem realizować tak wiele własnych pasji jednocześnie?

ED: Życie bez pasji – stale to powtarzam – to jak potrawa bez soli. A realizacja pasji daje właśnie energię, daje wiarę, że poznamy jeszcze więcej, jeszcze więcej przeżyjemy, że wzbogacimy nasze życie. A poza tym – chcieć to móc. Więc chciejmy jak najwięcej.

KR: Bardzo dziękuję za rozmowę. Życzę Pani pięknych, aktywnych i fascynujących długich lat życia i pracy. Radości ducha i zdrowia. Niech nie kończą się Pani plany i marzenia. Jest teraz Pani naszym duchowym opiekunem i przewodnikiem. Niech zatem i z tego powodu układają się dla Pani i dla mnie - dla pracowników i klientów GOLD TOUR - same szczęśliwe konstelacje gwiazd.

ED: I ja dziękuję. Życzę Seniorom wspaniałych przeżyć podczas podróży z Gold Tour.

Autorskie fotografie z podróży